post_ico7

Jak nie powinna wyglądać relacja z pracodawcą

Pracuję w tej branży już ładne parę lat i niestety nie jest aż tak kolorowo, jak to myśli większość społeczeństwa. Owszem, jest możliwość całkiem niezłych zarobków, ale nierzadko pracodawcy (lub klienci) wymagają od nas istnych cudów. Poniżej spisałem listę najczęstszych „grzechów” właścicieli firm z branży IT.


Moja „złota szóstka”:

  1. Piątek, godziny popołudniowe, otrzymujemy wiadomość od pracodawcy: Potrzebujemy stworzenia „prostego” projektu teraz(!) – O tuż nie drodzy pracodawcy. Mimo powszechnych stereotypów, informatycy mają swoje życie prywatne i nie siedzą przy komputerze 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu…
  2. Często zdarza się, że pracodawca dostarcza nam informacje o wymaganych poprawkach co kilka minut, wymagając załatwienia ich „od ręki” – jakby nie można było spisać ich na liście i wysłać wszystkie zbiorczo…
  3. Nierzadko szefowie wymagają od nas realizacji rzeczy, które nie należą do zakresu naszych obowiązków, często nieodpłatnie oczywiście – tak, bo przecież programista musi potrafić stworzyć grafikę, czy myśleć nad tekstem. A grafik powinien zaprojektować grafikę dla strony www, zakodować ją i jeszcze oprogramować. Cóż, czasy „złotych rączek od wszystkiego” dawno minęły…
  4. Inną irytującą sytuacją jest, gdy: wymaga się od nas realizacji projektu w bardzo krótkim czasie (strona ma szybko wystartować), a później pracodawca / klient uzupełnia treść tygodniami – Widzicie tu jakąś logikę? Ja nie…
  5. Dobra, zgadzając się na dany termin, pracodawca ma prawo wymagać od nas dotrzymania go – jeżeli go nie dotrzymamy może nas obciążyć karami. Tylko szkoda, że nie zawsze działa to w obie strony – bardzo często zdarza się, że otrzymujemy należną zapłatę grubo po ustalonym terminie. Pracodawcy są za to karani? Niestety, zwykli pracownicy nie mają za bardzo narzędzi do tego…
  6. Na koniec istna „perełka”. Nie raz szefowie oczekują od nas realizacji zupełnie innej koncepcji projektu, gdy jesteśmy już przy pracach wykończeniowych wcześniejszej, zaakceptowanej wersji – gdy nie zgadzamy się na zmiany często słyszymy pytanie w stylu „To nie wprowadzisz poprawek? Przecież …”. No bo wywrócenie projektu o 180 stopni to tylko „drobna zmiana”…

Oczywiście jest to tylko moja subiektywna lista. Jeżeli macie do czynienia z innymi „grzechami” naszych szefów IT zachęcam do opisywania ich w komentarzach, a listę się poszerzy :)

Co sądzisz o wpisie?
BeżnadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen, bądź pierwszy!)
Loading...
  • Marek

    Och taaaaak! Skąd ja to znam :) Ostatnio miałem taki przypadek jak opisany w pkt. 6
    Wytyczne dostałem, ale zostały potraktowane tylko jako „szablon” a potem ciągle wprowadzanie poprawek część całkowicie sprzeczna z ustaleniami, oczywiście nikt mi za to nie zapłaci.

    Drażni mnie też, kiedy klient obszernie opisuje wygląd, kompletnie pomijając stronę funkcjonalną. Bo przecież zaokrąglone rogi pod IE6 oraz cienie w sklepie internetowym są ważniejsze od tego jak ten sklep będzie działać.

    I oczywiście czcionki – muszą być dokładnie takie jak Pan grafik wstawił sobie w Photoshopie na projekcie poglądowym z ponad jemu 300 dostępnych. Grrrr.